Tumblelog by Soup.io
Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.
mandarynka
12:37
Szczęśliwe zakończenie było najbardziej absurdalnym z kłamstw, w jakie wierzyła bez zmrużenia oka.
(...)
Żadnego pytania o to, ile czasu trwa miłość czy szczęście w owym zawsze, dzielącym się przecież na oddzielne życia, lata, miesiące. Dni nawet. Zanim przyszedł nieuchronny kres - między nimi - Nikon nie dopuszczała myśli, że bohater mógł utonąć razem ze statkiem dwa tygodnie później na skutek zderzenia z rafą koło Nowych Hebryd. Albo że bohaterkę przejechał samochód trzy miesiące potem. Albo też, że wszystko to zdarzyło się inaczej, na tysiące różnych sposobów: ktoś spotkał pierwszą kochankę, ktoś poczuł urazę albo wstręt, ktoś wolał się cofnąć. Ile nocy pełnych łez, milczenia i samotności nastąpiło po tym pocałunku? Jaki rak go zabił, nim dobił czterdziestki? Z czego żyła, zanim zmarła w przytułku w wieku lat dziewięćdziesięciu? W jak marnego trupa przeistoczył się tamten wytworny oficer, kiedy jego dawne czyny bitewne nikogo już nie obchodziły? Jakie dramaty przeżyli na starość, gdy nie mieli już sił do walki  ani nawet do obrony, miotani tu i tam przez wiatr historii, przez głupotę, okrucieństwo i kondycję ludzką?
— arturo perez-reverte 'klub dumas'
Tags: quote books

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl